Twórcza siła zniszczenia


Od kilku tygodni nie udało mi się skończyć żadnej pracy. Wokół walają się same nieudane próby – zdeformowane potworki straszące kompozycją i kolorystyką. Próbowałem je opanować bazgraniną linii pomocniczych, lecz niestety tylko pogorszyłem sytuację. Jest tego więcej, ale nie mogę zbyt długo na to patrzeć, by nie odnieść wrażenia, że ulegam okrutnemu żartowi. Co się ze mną dzieje?

Od kilku dni pracuję nad ważnym projektem, dlatego już od pierwszych pociągnięć ołówka zdecydowałem się dokładnie planować każdy następny krok. Wszystko po to, by przypadkowo nie zboczyć z obranej drogi, i nie zrujnować zamierzonego efektu. Rezultat tej decyzji jest taki, że zamiast rozwiązywać problemy rysunku, zająłem się odtwarzaniem z zegarmistrzowską precyzją struktury rysowanego tematu. Im bardziej starałem się być precyzyjny, tym efekt moich wysiłków był gorszy. Kiepski byłby ze mnie zegarmistrz.

W końcu jednak moja cierpliwość się skończyła. Zacząłem się zastanawiać, czy jeśli moje wytężone wysiłki dają w rezultacie marną imitację, to do czego doprowadzi świadoma próba uzyskania takiego efektu? Jednym słowem zapragnąłem narysować najbardziej bublowaty bubel, na jaki mnie stać. Zerwałem z zamiarem stworzenia czegoś wartościowego, i z równym zapałem ruszyłem na spotkanie z nicością.

I rzeczywiście narysowałem megabubel, niemniej radość płynąca z beztroskiego mazania ołówkiem po kartce zrekompensowała rozczarowanie. Czułem się jak dziecko, które czerpie radość z rysowania, nie zważając na rezultat. Gdy emocje opadły dostrzegłem, że w wyniku swobodnego rysunku udało mi się rozwiązać część problemów, których nie potrafiłem rozwikłać podczas wcześniejszych szkiców. Gdy uświadomiłem sobie znaczenie mojego odkrycia podjąłem kolejną próbę, która tym razem zakończyła się w miarę udanym rysunkiem.

Myślę, że czasem zbyt mocno przywiązujemy się do wymogów „dorosłości”. Tłamsimy spontaniczne emocje, szukamy bezpieczeństwa w panujących regułach, czy też potwierdzenia swych umiejętności przez zaspokajanie stawianych wymagań. Wszystko to dobrze sprawdza się w codziennym życiu, niemniej przeszkadza w pracy twórczej. Pablo Picasso powiedział kiedyś:

„Zajęło mi cztery lata, aby malować jak Rafael, ale uczyłem się całe życie, aby malować jak dziecko”

To chyba najlepiej podsumowuje trud moich wysiłków.

Oceń tekst: 1 gwiazdka2 gwiazdki3 gwiazdki4 gwiazdki5 gwiazdek (Brak ocen)

Loading...

1 komentarzy On Twórcza siła zniszczenia

Odpowiedz:

Twój adres email nie będzie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.