Recenzja „Sztuka cenniejsza niż złoto” J. Białostockiego


okładkaSztuka cenniejsza niż złoto

Jan Białostocki

Książek o historii sztuki jest wiele, lecz pośród nich ciężko jest wybrać tę, która nie zniechęci czytelnika nadmiarem dat, spiętych ze sobą fachowym żargonem. Jedną z takich pozycji już recenzowałem na łamach bloga. Drugą, wartą wspomnienia, jest książka Sztuka cenniejsza niż złoto  Jana Białostockiego.

Jan Białostocki, uhonorowany wieloma nagrodami wybitny polski historyk sztuki, pozostawił po sobie imponującą bibliografię, liczącą niemal pięćset pozycji. Sztuka cenniejsza niż złoto powstała z chęci uzupełnienia ówczesnego braku tego typu literatury na polskim rynku. Jak się okazało, bogactwo i przystępność treści uczyniły ją podręcznikiem dla dwóch pokoleń studentów historii sztuki. To dało jej stałe miejsce w kanonie polskojęzycznych podręczników, tuż obok m.in. O sztuce E. H. Gombricha, którego autor wymienia w przedmowie jako źródło inspiracji. Sztuka cenniejsza niż złoto ma bardzo wiele do zaoferowania w porównaniu ze swym wzorem.

Książka doczekała się trzech wydań. Początkowo składała się z dwóch tomów, lecz późniejsze wydania łączą oba tomy w jeden. Twarda okładka ze złoconymi napisami obejmuje kilkaset stron gęsto zadrukowanego i bogato ilustrowanego papieru kredowego. Choć jakość reprodukcji nie budzi zastrzeżeń (żadna nie odda w pełni wrażeń obcowania z oryginałem), to już jakość pracy redaktorskiej budzi niekiedy wątpliwości – zdarzały się literówki, posklejane wyrazy, oraz błędy w numeracji ilustracji (na podstawie wydania PWN z 2006 roku).

Nie to jest jednak najważniejsze, bowiem najbardziej liczy się treść, a ta jest wyjątkowo obfita. Autor prowadzi nas przez meandry historii, rozpoczynając od czasów starożytnych, na współczesności kończąc. Swą opowieść snuje z polotem i erudycją godną humanisty. Czytając miałem wrażenie, że mam przed sobą wciągającą powieść fantastyczną, a nie podręcznik historii sztuki. Najbardziej w pamięci utkwił mi fragment opisujący wnętrze Mauzoleum Galli Placydii w Rawennie:

Wnętrze, do którego prowadzą niskie drzwi, ogarnia zewsząd nieopisanym skrzeniem kolorowych mozaik, wyściełających jak gdyby całą górną część ścian, sklepienie i kopułę. (…) Wszystko jest niebieskie i skrzące. W skąpym świetle, padającym przez matowe tafle alabastru w oknach, mozaiki stopniowo nabierają blasku, aż wreszcie donośne brzmienie ich głębokich granatów, intensywnych błękitów i złota wypełnia całą przestrzeń jedynym w świecie, zachwycającym akordem koloru.

Opisy architektury również stanowią kawał dobrej literatury, której mogłaby pozazdrościć niejedna powieść.

Jeśli już mowa o architekturze, autor poświęca jej bardzo wiele uwagi. Mnie, osobie zainteresowanej głównie malarstwem, początkowo to przeszkadzało. Dopiero po czasie zrozumiałem jak bardzo różne dziedziny sztuki wpływają na siebie i przenikają się w biegu historii. Najznakomitszym tego przykładem jest według mnie sformułowanie przez Filippo Brunelleschiego zasad rządzących perspektywą, które miały ogromny wpływ na rozwój malarstwa. Na przykładzie architektury widać również, szczególnie w sztuce współczesnej, jak wielki wpływ na rozwój sztuki ma postęp technologiczny – rozwój techniki i materiałów sprzyja najśmielszym wizjom architektów.

Kolejnym zaskoczeniem było dla mnie bogactwo sztuk starochrześcijańskiej, średniowiecznej i bizantyńskiej. Dotąd byłem przekonany, że średniowiecze stanowi czarną dziurę w rozwoju ludzkości. Okazuje się jednak, że wieki agresji, wojen krzyżowych i dominatu Kościoła silnie wpływały na kształtowanie się sztuki w różnych rejonach Europy. Kultury ścierały się ze sobą, tworząc nowe jakości zgodnie z rytmem dziejów. I choć nie umiano jeszcze wtedy zbyt dobrze przedstawiać ludzkich emocji, nie uciekając się do koloryzowania, to nie przeszkadzało niektórym artystom tworzyć dzieł przekonujących, i pod tym względem „nowoczesnych”, jak np. rzeźba Chrystus i św. Jan pochodząca z Sigmaringen w Górnej Szwabii, lub obraz Pocałunek Judasza Giotta.

Zagłębiając się w historię sztuki trudno nie ulec wrażeniu, jak niedoskonałe bywają próby dzielenia jej na epoki. Nam, ludziom współczesnym, łatwiej jest zrozumieć historię dzieląc ją na fragmenty. Niestety tracimy przez to świadomość żywej natury sztuki i życia, które rzadko dają się tak łatwo zaszufladkować. Sztuka cenniejsza niż złoto pokazuje, jak wiele podobnych motywów, lecz wyrażanych w odmienny sposób, przeplata się przez całą historię sztuki; podziw dla natury, idylliczne wizje, ekspresja przeżywania, i wiele innych, wszystko to było przedmiotem poszukiwań artystów niezależnie od czasu i miejsca.

Jesteśmy częścią tego nurtu historii, zawieszeni pomiędzy przeszłością, a przyszłością. Warto mieć tego świadomość, szczególnie we współczesnym świecie. Doskonale ujmuje to Jan Białostocki w ostatnich słowach swojej książki:

(…) w świecie błyskawicznego pochodu techniki i rozwoju tworzonych przez nią środków zniszczenia, sztuce przypada rola nie tylko tego czynnika, który cieszy oko i porusza myśli, ale tego także, który swym pięknem i estetycznym ładem wychowuje i wszczepia poczucie odpowiedzialności za to, co stworzyły pokolenia, a co tak łatwo zniszczyć dziś może jeden moment.

Oceń tekst: 1 gwiazdka2 gwiazdki3 gwiazdki4 gwiazdki5 gwiazdek (Brak ocen)

Loading...

Odpowiedz:

Twój adres email nie będzie opublikowany.

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.