Dziewczyny jak malowane – rozmowa z Piotrem Kachnym


Witaj, Piotrku. Tytuł Twojej najnowszej wystawy to PaINt UP GIRLS. Skąd pomysł na taką nazwę?

Witaj, Arku. PaINt UP GIRLS może oznaczać „namalowane dziewczyny”, lecz także „dziewczyny malujące”, lub „malowane”. Może też nasuwać skojarzenie z „Pin-up girls”.

Vestibula
Vestibula

No właśnie. „Pin-up girls” to trend powstały w latach 40 ubiegłego wieku, kojarzący się głównie z mocno seksualnym przedstawieniem kobiecych postaci, choć byli twórcy, jak np. Alberto Vargas, lub Charles Dana Gibson, którzy w „dziewczynach z plakatów” doszukiwali się znamion idealnego, kobiecego piękna. Co Ciebie urzeka w tym stylu?

Myślę, że wszystko po trochu. W swoich pracach unikam dosłowności. Malarstwo daje mi możliwość mieszania ludzkiej duchowości z cielesnością, sfer sacrum i profanum.

Udaje Ci się je łączyć? To ciekawe, ponieważ wcześniejsze prace, które widziałem na Twoim profilu w Saatchi Art, wyrażają bardzo silne napięcie między tymi sferami. Co od tamtej pory się zmieniło?

Przede wszystkim ja się zmieniłem. Przez lata zmieniłem swoje nawyki, dietę, przekonania i wiele innych. Przestałem kurczowo trzymać się przeszłości, pozwalając życiu płynąć własnym rytmem. Obrazy są jakby relacją z drogi, którą dotąd przebyłem.

Skoro mowa o drodze, jak wyglądał początek Twojej podróży w świat sztuki?

Długo nie mogłem znaleźć swojej drogi w życiu, więc studia artystyczne podjąłem dość późno. Namówił mnie do tego m.in. Krzysztof Chojak – mój nauczyciel jeszcze z czasów szkoły średniej. Zdecydowałem się, lecz bez przekonania – od zawsze uparcie wpajano mi, że nie da się żyć z malarstwa. Dopiero spotkanie z pewnym kaliskim artystą było tym małym kamieniem, który wywołał lawinę. To on uświadomił mi prawo przyciągania. Postanowiłem, że bez względu na wszystko chcę być artystą. W ten sposób dotarłem do odbiorców, którzy stali się później moimi klientami. Od tamtej pory minęło kilkanaście lat – tyle zajęło mi uwolnienie się od przekonania, które wisiało nade mną jak klątwa.

Embodied FoundAction
Embodied FoundAction

Powróćmy do teraźniejszości. Twoje obecne malarstwo, choć nadal figuratywne, nosi znamiona abstrakcji. Rozmyte postacie wydają się jakby ciosane grubym dłutem, lecz nie przypadkowo, zredukowane do form geometrycznych. Odnoszę wrażenie, że podobnie jak Piet Mondrain, poszukujesz w abstrakcji geometrycznej czegoś wykraczającego poza ramy rzeczywistości. Czy mam rację?

Nigdy nie miałem głowy do matematyki (śmiech). W swym malarstwie koncentruje się na poszukiwaniu harmonii i piękna. Malując, oddaję głos intuicji, ponieważ moja podświadomość najlepiej wie, co i jak mam malować.

Wobec tego co Cię inspiruje?

Trudno powiedzieć. Jest wiele rzeczy, choć na pewno są to ludzie: aktorzy, tancerze, muzycy, ale też osoby z najbliższego otoczenia.

In_Carnation
In_Carnation

Na najnowszych obrazach widać, że pewna osoba szczególnie przykuła Twoja uwagę.

(śmiech) Tak. Brigitte Bardot to bardzo wyjątkowa postać. Cenię ją nie tylko za urodę, lecz przede wszystkim za życie. Po 40 latach zrezygnowała z dochodowej kariery aktorki, aby poświęcić się działalności na rzecz praw zwierząt.

Brigitte Bardot to zadeklarowana wegetarianka. Czy to ona przekonała Cię do zmiany diety?

Nie. Kiedyś poprosiłem ojca o zabranie do rzeźni. Wystarczyła jedna wizyta, bym nigdy już nie tknął mięsa.

Rozumiem. Powracając do malarstwa, co stanowi bazę dla Twoich najnowszych obrazów?

Pracę rozpoczynam od znalezienia odpowiedniego zdjęcia.

Jakie to są najczęściej zdjęcia?

O wyborze decyduje moment, nagły przebłysk. Może to być cokolwiek, od wyrazu twarzy modelki, poprzez interesujące szczegóły tła. Ciężko wskazać jakąś ścisłą regułę, czasem całe dnie zajmuje mi znalezienie odpowiedniego zdjęcia.

Widać, że dużo wysiłku wkładasz w swoje obrazy. Szczególnie w pracach, w których nie ukrywasz pasji, z jaką używasz rozpuszczalnika.

(śmiech) Zgadza się. Malarstwo to ciągłe zmaganie z własnymi ograniczeniami. Przed sztuką nic się nie ukryje.

Piotrku, czy chciałbyś coś jeszcze dodać na koniec?

Myślę, że nie. Parafrazując Martina Kippenberger uważam, że moje obrazy mówią same za siebie.

Wobec tego ja dodam na koniec, że wystawa PaINt UP GIRLS Piotra Kachnego rozpocznie się 17 lutego w Galerii 33 w Ostrowie Wielkopolskim.

Nie inaczej.

Dziękuję Piotrku za rozmowę.

Dziękuję również i pozdrawiam.

Nota biograficzna

Piotr Kachny
Piotr Kachny

Piotr Kachny urodził się w 1978 roku w Kluczborku (województwo opolskie).

Ukończył studia na UAM w Poznaniu (wydział pedagogiczno artystyczny w Kaliszu) na kierunku EASP (dyplom z malarstwa) oraz Natonal College of Art and Design (Dublin)

Maluje, zajmuje się fotografią artystyczną oraz fotomontażem.

Zarówno w malarstwie jak i fotografii interesuje go postać ludzka. Używa  wizerunków często znanych mu osób jako pretekstu do zbudowania obrazu. Sama twarz może być dla niego np. budynkiem architektonicznym. Jednakże najistotniejsze jest to, co bardzo często niewidoczne na pierwszy rzut oka: emocje, uczucia, stan ducha, charakter… Ponadto, ukazuje to, co w człowieku zmysłowe, a z czym stracił kontakt na skutek oddziaływania kultury, związanych z nią konwenansów, w tym również edukacji (wychowania).

W jego malarstwie inspiracją są też różnego rodzaju postawy czy wzorce zachowań społecznych.

Oceń tekst: 1 gwiazdka2 gwiazdki3 gwiazdki4 gwiazdki5 gwiazdek (Brak ocen)

Loading...